Czy to lemur? Czy to skunks?

Nie. To kot.

Będąc ze swym kotem na spacerze taką właśnie odpowiedzią musiałam sprowadzić na ziemię pewnego pana (tak, tak – spacer z kotem; jako wiejskie dziecię też mnie to zawsze śmieszyło, zwłaszcza że kot to zwierzę z założenia do spacerowania nie nawykłe, ale w mieście niestety nie ma innej opcji).

Co prawda mój kot jest specyficzny. Ma dziwne umaszczenie, dziwny jadłospis (suszone morele, banany, kiełki fasoli mung, gotowana kukurydza, roszponka – naprawdę nic mnie już nie zdziwi) i ogólnie jest dziwny, ale do lemura jednak mu daleko. Skunksa na szczęście tym bardziej.

A dlaczego o tym piszę?
Bo tak się zdarzyło, że jestem kobietą. Co ogromnie wszystkich dziwi. Dziwi w połączeniu ze stanowiskiem, na jakim pracuję. Owszem, zdarza się (coraz częściej) iż jest to zdziwienie „in plus”, ale ludzie – to już się robi naprawdę nudne i denerwujące. Więcej czasu zajmuje mi udowadnianie, że nie jestem atrapą, tylko jednak coś potrafię – a jeśli nie będę potrafiła, to się tego nie podejmę. Czy to normalne żeby oddając buty szewcowi upewniać się dziesięć razy, że na pewno potrafi wymienić w nich fleki?

 

ZEGARMISTRZ W SZAFIE
Jeden z często powtarzających się (w różnych odmianach) dialogów:

„- Dzień dobry, czy można u państwa skrócić bransoletę?
– Tak, można.
– A czy na miejscu?
– Tak, na miejscu.
– A to gdzie jest ten pan który skraca bransolety?
– …”

 

Albo klient, który przez dziesięć minut dopytywał, czy na pewno będę potrafiła po wymianie baterii w zegarku prawidłowo założyć uszczelkę. Ripostę – niestety grubo po czasie – podpowiedział mi znajomy Zegarmistrz (tak, przez duże „Z”):
– Trzeba było mu powiedzieć „Panie, jestem najlepsza w zakładaniu gumy” ;).

Przyznaję, zegarkami zainteresowałam się przypadkiem i zajmuję się tym od niedawna – chociaż jak przypomnę sobie sytuacje z początków, to i tak widać postęp.

Jeśli ktoś przychodzi z zamiarem udowodnienia mi że na stanowisku batermistrza jako kobieta sobie nie poradzę – cóż, przyczepić można się do wszystkiego, choćby do tego, że „a bo zegarmistrz robi to wszystko w trzy sekundy, a pani nie potrafi, bo zajęło to już pół minuty i na pewno pani coś zepsuje” (a propos uwielbianych przeze mnie Skagenów, ale o tym innym razem).

Ale takie sytuacje sprawiają, że mam tym większą motywację, aby zostać prawdziwym zegarmistrzem – to taka wrodzona przekora; zresztą według niektórych jestem wręcz Okoniem, a najlepszą przynętą na pokazanie moich możliwości są piekielni i wredni ludzie  ;).

okon

 

Dlatego tak jak mój kot nie mam zamiaru przejmować się tym,  że ktoś próbuje udowodnić mi, że nie jestem tym, kim jestem :D.

 

Może Ci się również spodoba